Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodycz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodycz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2015

Arcadia - pułapki wolności

Ostatnio muzyka elektroniczna się mnie trzyma. Dostrzegam w niej pewną uniwersalność, gdyż poza bitem, jest też tekst i przekaz. Wybrany przeze mnie teledysk doskonale obrazuje miłość do tej formy przekazu, gdyż zarówno wyśpiewane słowa, jak i obraz hipnotyzuje i zaciekawia do samego końca.


W klipie ukazane są sceny rodem z "Alicji w Krainie Czarów". Całość jest dosyć bajkowa. Zaczyna się uroczo, blondynka próbuje złapać gwiazdy, które się wytwarzają koło niej. Dotykając jednej z nich przenosi się do pomieszczenia z tajemniczym pudełkiem. W tejże rzeczy znajduje się niezwykle pięknie przystrojona kobieta. Macha dziewczynie. Zawiązuje się między nimi kontakt wzrokowy i ich palce się stykają. W ten sposób przenosi się do świata zawartego w pudełku.


Tam czekają na nią atrakcje znane z "Alicji...", związane z nieurodzinami. Gościami są 2 zachowujące się perwersyjnie kobiety, które popijają herbatkę, karmią się i ogólnie umilają wizualnie teledysk. Suseł podaje Alicji napój ("Drink me"), a zając ciastko ("Eat me"). W momencie, gdy Alicja wypiła dziwaczną miksturę to pojawił się Kapelusznik, gospodarz całego przyjęcia. Natomiast kiedy skosztowała słodyczy, to zatraciła niewinność, dostała kapelusz. Stała się niewolnicą, zabawką niebezpiecznego panicza. Weszła na stół, wzięła do ust truskawkę i w pocałunku zaczęła karmić swego władcę. W tym momencie ujęcie się przenosi na kolejną ofiarę tego abstrakcyjnego świata, idealnego, który jest ucieczką od niepewnej groźnej rzeczywistości.


Teledysk to takie walenie obuchem albo świadome masakrowanie się, by uzyskać efekt WOW. Im dalej w las tym więcej drzew. Tu się ta maksyma doskonale sprawdza.
Wchodząc do zaczarowanego świata dziewczyna się waha, nie wie co robić. Widząc luźny klimat spotkania ulega zaproponowanym atrakcjom, już samo siedzenie przy stole, jest zaakceptowaniem sytuacji. Z drugiej strony to była transakcja bezzwrotna, ukierunkowana na konkretny efekt.


Kuszenie dziewczyny odbywało się od samego początku. Zaczęło się od niewinnych zabaw, a z chwilą wkroczenia do świata Kapelusznika stała się podatna na jego magię. Nie wahała się próbować nowe rzeczy, po wypiciu substancji, stała się bardziej pobudzona, było widać zmianę w zachowaniu. Gospodarz przybył, by sprowokować nową zabawkę do całkowitego poddaństwa. Zobaczyć efekt własnej zabawy, czy wszystko przebiega właściwie. Zakończenie teledysku nie przytoczę, ale zaskakuje brutalnością i siłą zła, gdy mu się poddamy.
Ogólnie teledysk jawnie nawiązuje do różnych kreacji kobiet, ale przede wszystkim do Alicji i Ewy - pierwszej kobiety, to ona dała się skusić, poczuła różne emocje. Tutaj jednak demon - kapelusznik odbiera dziewczynie niezależność, wybór, zamyka w wąskiej przestrzeni, w fikcyjnej idylli, w której jest dobrze, gdyż świat utworzono w sposób ściśle hermetyczny. Nie ma możliwości opuszczenia go, ale jako takie problemy nie istnieją, gdyż wolna wola zanika. Motyle są tu przedstawione pejoratywnie, są jedną z form kapelusznika.


Nadanie kapelusza stanowi uprzedmiotowienie, dołączenie do marionetek mistrza. Można to też odebrać, jako proces upodlenia kobiety. Mam tu na myśli, że im bardziej zatraca kontakt z rzeczywistością i poszukuje arkadii w tym większe bagno wdeptuje i daje się mu wchłonąć bez pamięci. Zatraca kontakt z rzeczywistością i liczą się dla niej chwilowe uniesienia, które dają krótkotrwałe uniesienia. Klip stanowi ostrzeżenie przed brakiem granic, wpadaniem w złe towarzystwo, uwierzeniem pozornie życzliwym ludziom, z którymi zaczynamy się staczać, a oni nami manipulują. Cały teledysk to piękna metafora upadku, to od nas zależy, czy się podniesiemy, jednak czasem już za późno i nawet lament oraz chęć poprawy nic nie zdziałają.


Ocena:10/10 (Piękny łańcuch upadku, jak jedna osoba pochłania drugą, pewien rodzaj patologii i kanibalizmu - zaskakujący teledysk z przesłaniem.)

P.S. Klip jeszcze raz skomentuję po przeczytaniu Alicji, by zastanowić się na ile teledysk przetwarza klasyczną historię, a na ile jest jej odzwierciedleniem.

środa, 18 marca 2015

Anohana: The Flower We Saw That Day

Piękne anime o przyjaźni, miłości i zaufaniu. Oglądając je rok temu byłem szczerze wzruszony. Jest to pozycja do której z chęcią bym wrócił, gdyż pokazuje, iż pewne rzeczy nigdy nie przemijają...
Całość opowiada o losach paczki przyjaciół, którzy zostali poddani ciężkiej próbie i się rozeszli. Śmierć Menmy była na tyle traumatycznym przeżyciem, że mimo upływu lat dalszy kontakt sprawiałby cierpienie i każdy poszedł w swoją stronę.
Główny bohater Jintan budzi się i widzi zmarłą koleżankę, tylko wyrośniętą i zachowującą się jak kiedyś. Wprawia go to w niemałe zakłopotanie myśli, że ześwirował, jednak dziewczyna nie znika i mu towarzyszy w nołlajfowaniu. Jedzą i przygotowują razem posiłki, oglądają telewizję. Bohater szybko akceptuje obecność ducha cieszy się, że będzie mógł wynagrodzić jej swoje przewinienia, opiekuje się i czuwa nad nią. Działa to z resztą w obie strony.
Szybko codzienność niepokornego chłopaka, niesłuchającego nikogo, uciekającego od obowiązków zaczyna się zmieniać. Dojrzewa do pewnych rzeczy. Przeszłość się zapętla, dzięki uporczywości panienki z przeszłości przyjaciele się poznają na nowo, a błędy minionych lat można naprawić i pokazać swoje prawdziwe oblicze. Grzechy, niedomówienia, próżność, obojętność, dawne miłości, żal, rozpacz, radość, dziecięce marzenia - te wszystkie złudzenia wracają i ze zdwojoną siłą i mamią bohaterów. Każdy odsłania swoją dziecięcą stronę i stara się dojść do źródła bólu, akceptuje powoli przeszłość i zmienia rzeczywistość wokół siebie. Najlepszym tego przykładem, moim ulubionym z resztą jest gościu, który tak bardzo kochał Menmę, że kupił rzeczy, przy pomocy, których mógł się upodobnić do ukochanej. Obsesja ta, mimo dozy irracjonalizmu miało swe podstawy w żalu za śmierć koleżanki, że nie zdołało się z nią przeżyć wspólnie więcej dni. Podobne odczucia mieli inni bohaterowie. Poczucie winy wykrzywiło ich i nieświadomie wciąż mieli te parę lat i chęć naprawienia błędów, wynikających z niechęci, zazdrości, niemożności wyrażenia siebie. Ludzie dostali szansę, by dorosnąć, zintegrować się, zrealizować dziecięce marzenie.
Pomoc Menmie w trafieniu do zaświatów wiąże się z nawiązywaniem więzi, odbudowywaniem relacji, akceptowaniem złych momentów i skupieniu się na byciu sobą, a przede wszystkim nie unikaniu osób bliskich, ani wewnętrznego dziecka. Tak naprawdę cała ta sytuacja przyczyniła się do odkrycia radości i ustabilizowania się.
Nie można blokować siebie, trzeba żyć najlepiej jak się da i nie patrzeć do tyłu, a wspomnienia traktować, jako wskazówkę na przyszłość; rzeczy, które ukształtowały, mogąc do nich powrócić w każdym momencie. Marząc i wierząc we własne możliwości osiąga się więcej, niż przesiadując w kącie i separując się od ludzi, Ta piękna historia idealnie to obrazuje i jest świadectwem, że cierpiąc razem, budując wspólnie nowe wspomnienia można przygasić ból i odnaleźć drogę do prawdziwego szczęścia. Stanowi też przestrogę przed egoizmem, że nie warto tylko myśleć o sobie i nie każde marzenie da się zrealizować, ale można być blisko, dawać ciepło i zrozumienie, przy okazji przyjaźniąc się.

Ocena:10/10 (Nie chce mi się skupiać na miłosnych relacjach bohaterów, mimo ich zakręcenia i istotności dla emocji przez nich reprezentowanych po powrocie Menmy, jak również na frustracji matki Menmy, która strasznie blokuje się na teraźniejszość. Najbardziej piękne w tym anime jest to, jak jedno drobne wydarzenie może otworzyć umysły i serca innych na siebie. Anime pokazuje, iż trzeba się cieszyć z drobnych rzeczy i nigdy się nie poddawać.)

wtorek, 10 marca 2015

Małe koszmarki, pompony i zwierzątka

Miałem problem z nazwaniem tego postu. Nie chciałem spoilerować dokładnie o czym, będzie ten klip.Wynika to z tego, iż zaskakuje i jak wcześniej recenzowany przeze mnie teledysk sygnowany pseudonimem "3LAU" wprowadza widza w zaciekawienie, zaszokowanie, a także prowokuje do myślenia.


Na początku nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Dziewczęta szykują się na wyjście. Nie idą jednak na stadion, boisko, salę szkolną, a na korytarz. Co dziwniejsze idą z pobitym mężczyzną w stroju królika na sparing z kurczakiem, rekinem i bykiem.Dziewczyny zagrzewają do walki, robią nawet za trenera. Całość przypomina pojedynek na ringu w dziwnej aranżacji. Słodycz i zakrwawione oblicza tworzą całkiem zgrabny kontrakt. Psychodelizm scen przypomina mi połączenie: "How you love me" i "Dead Unicorn". Gdyby nie aranżacja muzyczna i pojawiająca się między scenami piosenkarka, to ten teledysk mógłby robić za zwiastun porządnego thrillera.


Chciałbym jednak wrócić do zwierzątek.  Główny bohater jest Królikiem, znaczeniowo to symbol czystości. Oznacza to wejście do niebezpiecznego środowiska, gdzie będzie musiał przejść próbę. Kolejno postacie, które napotyka to: Kurczak (symbol nieogaru, spontaniczności, kretynizmu), Rekin (na początku walczy, ale potem prosi o litość, zostaje rozsadzony przez obrożę na szyi) i Byk (nieugięty stwór, niepohamowany temperament, brnący konkretnie do celu).


Z każdym kolejnym przeciwnikiem chłopak nabierał doświadczenia i  mimo tego, że sam był nieźle poturbowany to walczył dalej i się uodporniał na cierpienie rywali, byleby przeżyć. Dziewczyny w ten sposób pozbywały go ludzkich emocji. Po pokonaniu przeciwników i udowodnieniu hardości charakteru, mimo poturbowania dostał obrożę, stał się elementem niebezpiecznej zabawy dziewczyn, zgodził się być jej uczestnikiem.


Intrygujące mogą być motywy dziewczyn, które zostały pominięte przez co można się jedynie domyślać, co je do tego skłoniło (tutaj można nieźle spekulować: od odrzuconych zalotów do zdrady, gwałtu). Widać doskonale, że je to bawi i nie zamierzają tego widowiska szybko skończyć, upodabniają się do Bogów, Rzymskich Cezarów, mających władzę nad niewolnikami. Wyraźnie cieszą się sukcesami,a przegranych traktują jak śmiecie, nie interesują się dalszym losem (głowy zwierząt leżą w kącie). Stawiają chłopaka w sytuacji bez wyjścia wypracowały go sobie. Nawet dostał buziaka od jednej z czirliderek.
Piosenkarka swoją mimiką wykazuje aprobatę, śpiewa radośnie (z nutą waleczności) o całej sytuacji. Kontrasty w połączeniu z tekstem pokazują, iż oddając się szaleństwu, własnej agresji można odnaleźć siebie. Nie jest to przekaz dla najmłodszych. Ten przekaz stanowi ostrzeżenie, że łatwo ulegamy wpływom innym, gdyż szkodzenie innym, chęć huku, bitki, przemocy jest w nas samych, a są one próbą zabliźnienia strachu przed nieznanym.
Klip nie jest jednoznaczny do oceny, gdyż mimo cierpkości, ma w sobie rześkość i wyczuwalną adrenalinę. Stąd też można uznać, iż zachowanie dziewczyn to czysta rozrywka. Uważam jednak, że psychopatyczne zachowania nie należą jednak do typowego spędzania wolnego czasu. Sztuczna walka o przetrwanie, tandetność formy (małe koszmarki w roli Bogów, zwierzątka - w środku zakrwawieni i sponiewierani mężczyźni) ukazują, iż największą krzywdę ludzie wyrządzają sobie nawzajem, nie bacząc na konsekwencje, licząc na czystą rozrywkę.

Ocena: 10/10 (Kolejny klip pokazujący silne kobiety, demoniczne, mściwe i bez skrupułów. Podoba mi się to, nie chciałbym jednak mieć z taką do czynienia, ani sobie czymś jej nagrabić).

P.S. Szaleństwo, krew i cierpienie bez przyczyny to motywy, które przewijają się na co dzień i wynikają z ludzkiego egoizmu.

środa, 7 stycznia 2015

Hello Kitty - Kawaii Lukier, Candy Rebel in Japan

Piosenka jakże zacna chodzi za mną od pojawienia się albumu Avril Lavigne o tytule "Avril Lavigne". Z przykrością muszę stwierdzić, że lubię tandetę. Z tego powodu, gdy zobaczyłem, że do tak dubstepowej piosenki, różniącej się od dawnej Avril ma powstać klip, bardzo się ucieszyłem. Po prawie roku zdecydowałem się na skomentowanie tego dzieła.

Teledysk nie jest wybitny, skupia się na słodyczy, radości i miłości do Japonii. Sposób przedstawienia jest tak przesłodki, że może drażnić oko. Nic więc dziwnego, że wywołał falę krytyki. Przesadzone emocje, nawet jak na realia japońskie, kobiety roboty, nie różniące się od siebie, nie występowanie tytułowej Hello Kitty w klipie nie wpływa na korzystny odbiór. Jeśli się jednak przymknie oko na mankamenty, to w zamian dostaje się przerysowaną kulturę japońską, która mimo żywiołowości i nadmiernej ekspresji cudzoziemki przy spożywaniu sushi i piciu sake, sama się broni wielobarwnością. Kolorowe sklepy, stroje, cukierkowość,dziewczęcość, radość, czyli dokładnie to, co taka piosenka powinna zawierać. Nie ma elementów drastycznych. Są jedynie dubstepowe wstawki, które dodają pikanterii i uzależniają od powtarzanych wielokrotnie do reakcji tęczopodobnych kwestii: "Kawaii", "Hello Kitty".
Piosenka dobra na odmóżdżenie, nie należy do refleksyjnych, zapełnia niszę cukierkową, przekaz niezbyt refleksyjny. Poza tym, że okazuje japońską słodycz, indywidualizm, ale też i harmonię w świecie, który się nie zatrzymuje, a rusza śmiało do przodu. Radość, Różowość, Tandeta, 30-cha na karku, a wygląd nastolatki, czyli magiczne właściwości teledysku, który dzięki braku wulgarności stanowi niejako realizację dziewczęcego snu o świecie cukierkowo-pstrokatym. 

Nie widzę tu rasizmu, sposób ukazania Japonek jest słaby, no ale robiły za tło, nic więc dziwnego, że potwierdzały jedynie szaleństwo Avril, która uradowana krążyła po mieście. Można uznać je za manekiny - nośniki kultury, które miały być filarem, umacniającym japońskość teledysku.
Doszukiwanie się nienawiści rasowej w przekazach muzycznych nie jest niczym nowym. W 2012 oberwało się No Doubt za nawiązywanie do historii Stanów Zjednoczonych - walk Indian z Amerykańcami w utworze "Looking Hot". Spór zakończył się usunięciem teledysku z Youtube i zanikiem promocji utworu, który spokojnie byłby hitem.

Ocena teledysku: 7,5/10 (Gdybym miał oceniać fun, który mi daje ten teledysk to zasługiwałby na 10, zważając jednak na różne momenty w karierze tej piosenkarki, w tym teledysk "Girlfriend", który miał ciekawą historię i mimo wygłupów bronił się lepiej, nie da się ocenić na więcej. Jared Leto też stworzył teledysk dla fanów, w którym są fani, tutaj Avril i Japonia - stąd bardziej ocena taka, a nie inna. Dopóki się wyłącza logiczne myślenie teledysk jest świetną zabawą.)

P.S. Mimo narzekania ten klip musiał być idiotyczny, bo opowiada o ikonie słodyczy i dziewczynek. Wciąga i zaskakuje irracjonalnym optymizmem, świrowaniem, zaufaniem do świata i bezgraniczną przyjaźnią