Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrajne emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrajne emocje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

Ga Rei: Zero

Czy jesteś w stanie zabić osobę, którą kochasz? - Z tym problemem przyszło się zmierzyć głównej bohaterce. Sytuacja o tyle się zaogniła, że została postawiona pod ścianą, a jedynym rozwiązaniem w jej przypadku był atak albo kapitulacja. Brzmi to dosyć typowo jak na anime. Sposób, w który została poprowadzona akcja na tyle mnie urzekł, że warto się nad nim trochę skupić.
Twórcy postawili na coś a'la kompozycję szkatułkową. Mamy końcówkę wydarzeń, potem jest masakryczny flashback i pokazana akcja od początku. 


Tutaj pokazana jest "Agencja obrony przed katastrofami paranormalnymi", która oczyszcza złą aurę, zabija złośliwe, mroczne stwory atakujące ludzi, siejące zamęt w Tokio. Są to zapewne demony, gdyż są przywoływane przez chłopca z przerośniętym ego (Kazuhiro). Ukręcił sobie cały scenariusz wokół rodziny przyjaciółek. 
Wykorzystał dorastanie Kagury, by skłócić ją z Yomi. W cieniu swojej niemalże siostry jej zdolności nabierały rozpędu. Nie była jednak tak doskonała jak Yomi. Ciągle jej czegoś brakowało, mimo to była lepiej traktowana. Miała zostać powiernikiem rodzinnego stwora, ochraniającego rodzinę i nie tylko. Łasił się na niego zły charakter. Przy pomocy sfrustrowanej, odmienionej czarnowłosej damulki udało mu się osiągnąć to, że przejął innego strażnika, który był równie potężny.
Pomijam już wątek zabijania, który w tym anime nie jest czymś dziwnym. Przez manipulacje arcywroga i jego działanie na najniższe instynkty młodych dziewczyn udało mu się zaprowadzić chaos w rodzinie. Poza tym jest sadystą. Robił wszystko, aby zasiać w dobrej dziewczynie nienawiść do ludzi, świata. Okaleczył ją w taki sposób, żeby nie mogła mówić, ani się poruszać. Zrobił z niej roślinkę. Jedynym wyjściem z sytuacji była kolaboracja. Wtedy mógł ją uzdrowić, dać jej siłę. 


Dziewczyna odurzona słabością zgodziła się i dołączyła do jego chorego planu zniszczenia rodziny Kagury. Następuje seria morderstw, totalnego chaosu. Anime jest dosyć drastyczne, nie przeszkadza to jednak w oglądaniu, gdyż czeka się na jakiś przełom.
Cóż, czy on następuje? Główna bohaterka, kreowana na tą dobrą jest kosmicznie irytującą osobą. Jej naiwność i nieumiejętność dostosowywania się do sytuacji naraziły bohaterów na masę nieprzyjemności, ale suma sumarum nie była taka znowu najgorsza. Uczyła się dopiero walki z siłami ciemności, a potem w wyniku nieprzyjemnych okoliczności panowania nad duchową bestią. Oczywiście nie była w tym mistrzynią, ale dostała przebłysku, że wypadałoby się wziąć w garść i pokonała swoją "siostrę".
Nie jest to jak dla mnie happy end, gdyż tamta dziewczyna sobie na to nie zasłużyła. Była tu ofiarą, a reżyser przedstawienia pozostał całkowicie bezkarny (chłopak z białymi włosami na dole). Pląsając sobie tu i ówdzie, przyglądając się jatce, która wywołał.
Ciekawa w anime jest symbolika motyli, które nie mają tu pozytywnego wydźwięku, są wręcz zapowiedzią niebezpieczeństwa. Poza tym są na granicy świata żywych i umarłych, tak jak antagonista, który kpi sobie ze wszystkiego i wszystkich. Chce zasiać w ludziach strach. Anime pokazuje, że miłość i wiara w przyjaźń mają jednak silniejszą moc.

Na uwagę zasługuje też wpadający w ucho opening, pt. "Paradise Lost", który idealnie komponuje się z klimatem anime. Sielska atmosfera się zakończyła pozostała walka o lepsze jutro.


Ocena: 10/10 (Biedna Yomi :( Świetne portrety psychologiczne postaci, podejście do rodziny, kwestii dziedziczenia, często niesprawiedliwego sprawiają, iż ogląda się to na paru płaszczyznach. Jeśli ktoś lubi szybką akcję i ciekawe zwroty akcji szczerze polecam)

P.S. Zrecenzuję też mangę. Przeczytałem parę rozdziałów i Kagura tam tak nie irytuje, na szczęście.

środa, 31 sierpnia 2016

Velociraptor - Apokalipsa i spadające maski

Co zrobisz w momencie kiedy świat się skończy? Jak spędzisz ostatni w życiu dzień? Przed tym problemem stanęli młodzi bohaterowie filmu. Cóż, były fajerwerki, zaskoczenie, pewna doza rozczarowania, ale o tym zaraz.
Poznajemy losy młodego chłopaka, który opowiada swojemu przyjacielowi o podbojach miłosnopodobnych. Po kolei relacjonuje swoje przygody. Wielkie zauroczenie, które ciągle na nim ciąży, ale wie, że to koniec i nie będzie odzewu ze strony kochanka.
Na domiar złego ma blokadę na seks analny, o której też w przypływie szczerości opowiada. Można powiedzieć, że swoją bezpośredniością uwodzi heteryka. Otwiera się, licząc na to, iż przyjaciel mu doradzi, jakoś rozwiąże jego problem.


Nie jest to jednak takie łatwe do wykonania, gdyż chłopak miota się między przyjacielem, w którym się podkochuje a swoją dziewczyną, działającą na niego (powierzchownie) podniecająco. To wszystko złudzenia i dystans, rosnący między bohaterami mimo bliskości. Wynika to z licznych niedomówień. Żaden nie potrafi w pełni wykrzesać z siebie emocji. Wszystkie ich działania są jedynie próbą przypieczętowania przyjaźni. Z jednej strony chłopcy chcą się do siebie zbliżyć, ale z drugiej ciąży na nich świadomość, że to eksperyment, gdyż ich relacja nie jest czysta. Żaden nie przedstawił swoich uczuć. Rozmawiali jedynie o własnych potrzebach, zamiast skupić się na jakimś głębszym sensie. Podświadomie chcieli uciec przed katastrofą. Dlatego starali się żyć codziennością. Jakby definitywnie zaakceptowali zbliżający się koniec, to zapomnieliby o reszcie świata i skupili na co dzień, a tak potraktowali to spotkanie jako możliwość większego zbliżenia się.
Wydaje mi się, że uczucia żadnego z nich nie były właściwie ukształtowane, gdyż balansowały na granicy przyjaźni i zakochania.  Diego pragnął mieć pamiątkę po swoim przyjacielu, jeśli nie miałby już nigdy go zobaczyć i zajumał zdjęcie z kuchni, na którym był on dzieckiem. Hmm, najbardziej drażniącym momentem w filmie był ten, gdy już po alkoholu i jawnemu rozpaleniu się heteryka ten dzwonił do swojej dziewczyny. Znaczyło to dla Alexa podświadomie, że to nie on jest obiektem erotycznym. W takich chwilach nie powinien uciekać do tego, co zna, skoro chciał spróbować czegoś nowego. To zachowanie pokazuje, że chciał i nie chciał jednocześnie tego stosunku, ponieważ był silnie związany ze swoją dziewczyną i wizja nadchodzącej apokalipsy go natchnęła.
Alex przyzwyczaił się do porażek łóżkowych, więc zachowanie przyjaciela go nie zgorszyła, chciał jego bliskości przed całkowitym zatrzymaniem Ziemi(--> spowalnianie Ziemi występuje też w Sonic X, w 3 sezonie xd). To ciekawe i dosyć łatwe zakończenie żywota (poprzez wydłużenie dni i na pewno zmiany klimatyczno-meteorologiczne). Nikt by się nie spodziewał czegoś takiego, a tu dosyć nieprzyjemna niespodzianka.


Kolejnym zaskoczeniem jest tytuł, który nawiązuje do dinozaurów. Po głębszym zastanowieniu ma to sens. Cywilizacja dinozaurów skończyła się nagle, tak samo i nasza w tym filmie. Tak więc nawiązanie tytułu do komiksu nie jest przypadkowe. Coś nierealnego pokazuje wymarłą cywilizację. To nasza interpretacja ich dziejów. Podobny osąd można odnieść i do tego filmu. Stanowi zapis pewnych zachowań, jest zlepkiem różnych wizji reżysera odnośnie codzienności gejowskiej, która stanowi tło dla nieubłaganego końca. Nawet ucieczka w fikcję, nic tu nie da, koniec i tak nastąpi. Można go sobie jednak odrobinę uprzyjemnić, znormalizować.
Film pokazuje, że nie można zmienić życia w jeden dzień, ale warto wyznaczać nowe cele, przekraczać granice i pokazywać uczucia, nawet jeśli są ułomne i nie mają racji bytu.


Najpiękniejszy moment w tym filmie to, gdy Diego daje wymarzony komiks przyjacielowi. Świadczy to szacunku i oddaniu. W tle przewija się jego pociąg do mężczyzn, gdyż uczył się języka migowego, by rozmawiać ze sprzedawcą w sklepie z komiksami, jak i zaimponować Alexowi. Nie ma to jednak większego znaczenia w ostatecznym rozrachunku. Świat się skończył w momencie, gdy Diego wyszedł z domu Alexa. Nie zdążył dojść do czekającej na niego dziewczyny, ale czy szczerze tego chciał? Wiedział, że są to jego ostatnie chwile, ale wybrał przyjaciela, jedyną osobę, która w pełni go zrozumie i pozwoli zaspokoić ciekawość, co do własnej orientacji seksualnej.
Oni byli dla siebie kompatybilni, ale musieli się rozstać, gdyż ich wcześniejsze decyzje przeważyły o ich przyszłości. Musieliby dorosnąć do tego związku, czasu jednak zabrakło. Poza tym wydaje mi się, że przy absolutnym końcu nie żegnaliby świata z uśmiechem, a tak było im łatwiej, Dało się to zauważyć po ich spontanicznych decyzjach, które są typowe dla tego wieku.Pomimo zagrożenia pięknie i w zadumie przeżyli te traumatyczne chwile.

Ocena: 10/10 (piękny film, z nie tak oczywistym przesłaniem, pokazującym ulotność chwil i oporność ludzkich charakterów; koniec nie zawsze musi być gorzki)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Sally - Rockowa dusza kłębi się w oparach

Z mroku wyłania się gitarzysta. Przygrywa sobie do momentu, gdy widzi kartkę z zapisem nutowym.
Chwyta ją. W tym momencie pojawia się gitara z głośnikiem. Wszystko to brzmi dosyć abstrakcyjnie, ale tak właśnie zaczyna się świetny i drapieżny klip do piosenki Hardwella pt. "Sally".
Czytałem komentarze na youtube i się zdziwiłem potraktowaniem teledysku w sposób prześmiewczy, jakoby był wulgarny, a tekst nijaki. Rzeczywiście jest on ostrzejszy niż ludzie mogliby się spodziewać po jakiejś grzecznej piosence (takich coraz mniej, a fragment:"I've been fucking Sally" nie sugeruje pojawienia się Troskliwych Misiów ani innych bajkowych stworzonek). Tekst nie jest może wybitny, ale wpada w ucho, wkręca i zachęca do dalszego odtwarzania.

Jak widać nie tylko bohater teledysku został wciągnięty w ten świat. Ja go kupuję; brudny rockowy klimat z elektronicznym grzmotnięciem. Poza tym hipnotyczne zielone oczy, tajemnicza otoczka - kobieta wyłaniająca się znikąd. Właściwie wszystko jest na granicy snu i jawy. Chłopak sprawia wrażenie, jakby chciał się obudzić z tego koszmaru, ale jest zmuszony do gry i przeżywania jej z tajemniczą mroczną damą.
Podczas motywowania go, przysłowiowego ciągnięcia za sznurki wykonywała obsceniczne ruchy, przypominające masturbację. Było widać, że im mocniej grał tym bardziej podniecona, zrozpaczona była. Krzywiła się, wiła, a on grał coraz szybciej,aż do momentu odłączenia sprzętu, wytrysku.
Jak widać można tu przyjąć dwie ścieżki interpretacyjne:
1) Chłopak znalazł gitarę i se na niej grał, a dziewczyna się krzywiła, bo skupił się bardziej na instrumencie (nawet to jest dwuznaczne), niż na niej (druga połowa tej ścieżki jest absurdem w kontekście całości, ale nie miałem pomysłu na to, co ona mogłaby robić innego, w wypadku wykluczenia drugiej opcji)
2) Chłopak znalazł się w przestrzeni magicznej, na pograniczu światów, madame mrok to czarownica, a wyuzdana gra na gitarze to symulacja seksu, którą odczuwa na sobie, przez co oboje przeżywają rozkosz i się zatracają do odłączenia sprzętu, jego przebudzenia.Wykorzystał okazję, by dać dyla od niej, gdyż zniknęła mu sprzed oczu. Chwilę po jego ucieczce bierze gitarę i zapewne rusza na poszukiwanie kolejnego młokosa, który by ją zaspokoił, ujarzmił jej fantazje i zmysły.
Przewinęła mi się myśl, że to może być też pewnego rodzaju kara, przestroga, by nie traktować kobiet przedmiotowo, bo wychodzą z nich demony. Z drugiej strony zarówno mężczyzna, jak i kobieta mimo bólu czerpali przyjemność, dali się ponieść chwili, więc na pewno nie są stratni.

Ocena:10/10 (Może się to wydać dziwne i niesprawiedliwe, ale doceniam takie pieprznięcie, rozładowanie atmosfery w rockowym stylu i koszmar, który się urzeczywistnienia, nieograniczona żądza.)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Arcadia - pułapki wolności

Ostatnio muzyka elektroniczna się mnie trzyma. Dostrzegam w niej pewną uniwersalność, gdyż poza bitem, jest też tekst i przekaz. Wybrany przeze mnie teledysk doskonale obrazuje miłość do tej formy przekazu, gdyż zarówno wyśpiewane słowa, jak i obraz hipnotyzuje i zaciekawia do samego końca.


W klipie ukazane są sceny rodem z "Alicji w Krainie Czarów". Całość jest dosyć bajkowa. Zaczyna się uroczo, blondynka próbuje złapać gwiazdy, które się wytwarzają koło niej. Dotykając jednej z nich przenosi się do pomieszczenia z tajemniczym pudełkiem. W tejże rzeczy znajduje się niezwykle pięknie przystrojona kobieta. Macha dziewczynie. Zawiązuje się między nimi kontakt wzrokowy i ich palce się stykają. W ten sposób przenosi się do świata zawartego w pudełku.


Tam czekają na nią atrakcje znane z "Alicji...", związane z nieurodzinami. Gościami są 2 zachowujące się perwersyjnie kobiety, które popijają herbatkę, karmią się i ogólnie umilają wizualnie teledysk. Suseł podaje Alicji napój ("Drink me"), a zając ciastko ("Eat me"). W momencie, gdy Alicja wypiła dziwaczną miksturę to pojawił się Kapelusznik, gospodarz całego przyjęcia. Natomiast kiedy skosztowała słodyczy, to zatraciła niewinność, dostała kapelusz. Stała się niewolnicą, zabawką niebezpiecznego panicza. Weszła na stół, wzięła do ust truskawkę i w pocałunku zaczęła karmić swego władcę. W tym momencie ujęcie się przenosi na kolejną ofiarę tego abstrakcyjnego świata, idealnego, który jest ucieczką od niepewnej groźnej rzeczywistości.


Teledysk to takie walenie obuchem albo świadome masakrowanie się, by uzyskać efekt WOW. Im dalej w las tym więcej drzew. Tu się ta maksyma doskonale sprawdza.
Wchodząc do zaczarowanego świata dziewczyna się waha, nie wie co robić. Widząc luźny klimat spotkania ulega zaproponowanym atrakcjom, już samo siedzenie przy stole, jest zaakceptowaniem sytuacji. Z drugiej strony to była transakcja bezzwrotna, ukierunkowana na konkretny efekt.


Kuszenie dziewczyny odbywało się od samego początku. Zaczęło się od niewinnych zabaw, a z chwilą wkroczenia do świata Kapelusznika stała się podatna na jego magię. Nie wahała się próbować nowe rzeczy, po wypiciu substancji, stała się bardziej pobudzona, było widać zmianę w zachowaniu. Gospodarz przybył, by sprowokować nową zabawkę do całkowitego poddaństwa. Zobaczyć efekt własnej zabawy, czy wszystko przebiega właściwie. Zakończenie teledysku nie przytoczę, ale zaskakuje brutalnością i siłą zła, gdy mu się poddamy.
Ogólnie teledysk jawnie nawiązuje do różnych kreacji kobiet, ale przede wszystkim do Alicji i Ewy - pierwszej kobiety, to ona dała się skusić, poczuła różne emocje. Tutaj jednak demon - kapelusznik odbiera dziewczynie niezależność, wybór, zamyka w wąskiej przestrzeni, w fikcyjnej idylli, w której jest dobrze, gdyż świat utworzono w sposób ściśle hermetyczny. Nie ma możliwości opuszczenia go, ale jako takie problemy nie istnieją, gdyż wolna wola zanika. Motyle są tu przedstawione pejoratywnie, są jedną z form kapelusznika.


Nadanie kapelusza stanowi uprzedmiotowienie, dołączenie do marionetek mistrza. Można to też odebrać, jako proces upodlenia kobiety. Mam tu na myśli, że im bardziej zatraca kontakt z rzeczywistością i poszukuje arkadii w tym większe bagno wdeptuje i daje się mu wchłonąć bez pamięci. Zatraca kontakt z rzeczywistością i liczą się dla niej chwilowe uniesienia, które dają krótkotrwałe uniesienia. Klip stanowi ostrzeżenie przed brakiem granic, wpadaniem w złe towarzystwo, uwierzeniem pozornie życzliwym ludziom, z którymi zaczynamy się staczać, a oni nami manipulują. Cały teledysk to piękna metafora upadku, to od nas zależy, czy się podniesiemy, jednak czasem już za późno i nawet lament oraz chęć poprawy nic nie zdziałają.


Ocena:10/10 (Piękny łańcuch upadku, jak jedna osoba pochłania drugą, pewien rodzaj patologii i kanibalizmu - zaskakujący teledysk z przesłaniem.)

P.S. Klip jeszcze raz skomentuję po przeczytaniu Alicji, by zastanowić się na ile teledysk przetwarza klasyczną historię, a na ile jest jej odzwierciedleniem.

środa, 18 marca 2015

Anohana: The Flower We Saw That Day

Piękne anime o przyjaźni, miłości i zaufaniu. Oglądając je rok temu byłem szczerze wzruszony. Jest to pozycja do której z chęcią bym wrócił, gdyż pokazuje, iż pewne rzeczy nigdy nie przemijają...
Całość opowiada o losach paczki przyjaciół, którzy zostali poddani ciężkiej próbie i się rozeszli. Śmierć Menmy była na tyle traumatycznym przeżyciem, że mimo upływu lat dalszy kontakt sprawiałby cierpienie i każdy poszedł w swoją stronę.
Główny bohater Jintan budzi się i widzi zmarłą koleżankę, tylko wyrośniętą i zachowującą się jak kiedyś. Wprawia go to w niemałe zakłopotanie myśli, że ześwirował, jednak dziewczyna nie znika i mu towarzyszy w nołlajfowaniu. Jedzą i przygotowują razem posiłki, oglądają telewizję. Bohater szybko akceptuje obecność ducha cieszy się, że będzie mógł wynagrodzić jej swoje przewinienia, opiekuje się i czuwa nad nią. Działa to z resztą w obie strony.
Szybko codzienność niepokornego chłopaka, niesłuchającego nikogo, uciekającego od obowiązków zaczyna się zmieniać. Dojrzewa do pewnych rzeczy. Przeszłość się zapętla, dzięki uporczywości panienki z przeszłości przyjaciele się poznają na nowo, a błędy minionych lat można naprawić i pokazać swoje prawdziwe oblicze. Grzechy, niedomówienia, próżność, obojętność, dawne miłości, żal, rozpacz, radość, dziecięce marzenia - te wszystkie złudzenia wracają i ze zdwojoną siłą i mamią bohaterów. Każdy odsłania swoją dziecięcą stronę i stara się dojść do źródła bólu, akceptuje powoli przeszłość i zmienia rzeczywistość wokół siebie. Najlepszym tego przykładem, moim ulubionym z resztą jest gościu, który tak bardzo kochał Menmę, że kupił rzeczy, przy pomocy, których mógł się upodobnić do ukochanej. Obsesja ta, mimo dozy irracjonalizmu miało swe podstawy w żalu za śmierć koleżanki, że nie zdołało się z nią przeżyć wspólnie więcej dni. Podobne odczucia mieli inni bohaterowie. Poczucie winy wykrzywiło ich i nieświadomie wciąż mieli te parę lat i chęć naprawienia błędów, wynikających z niechęci, zazdrości, niemożności wyrażenia siebie. Ludzie dostali szansę, by dorosnąć, zintegrować się, zrealizować dziecięce marzenie.
Pomoc Menmie w trafieniu do zaświatów wiąże się z nawiązywaniem więzi, odbudowywaniem relacji, akceptowaniem złych momentów i skupieniu się na byciu sobą, a przede wszystkim nie unikaniu osób bliskich, ani wewnętrznego dziecka. Tak naprawdę cała ta sytuacja przyczyniła się do odkrycia radości i ustabilizowania się.
Nie można blokować siebie, trzeba żyć najlepiej jak się da i nie patrzeć do tyłu, a wspomnienia traktować, jako wskazówkę na przyszłość; rzeczy, które ukształtowały, mogąc do nich powrócić w każdym momencie. Marząc i wierząc we własne możliwości osiąga się więcej, niż przesiadując w kącie i separując się od ludzi, Ta piękna historia idealnie to obrazuje i jest świadectwem, że cierpiąc razem, budując wspólnie nowe wspomnienia można przygasić ból i odnaleźć drogę do prawdziwego szczęścia. Stanowi też przestrogę przed egoizmem, że nie warto tylko myśleć o sobie i nie każde marzenie da się zrealizować, ale można być blisko, dawać ciepło i zrozumienie, przy okazji przyjaźniąc się.

Ocena:10/10 (Nie chce mi się skupiać na miłosnych relacjach bohaterów, mimo ich zakręcenia i istotności dla emocji przez nich reprezentowanych po powrocie Menmy, jak również na frustracji matki Menmy, która strasznie blokuje się na teraźniejszość. Najbardziej piękne w tym anime jest to, jak jedno drobne wydarzenie może otworzyć umysły i serca innych na siebie. Anime pokazuje, iż trzeba się cieszyć z drobnych rzeczy i nigdy się nie poddawać.)

niedziela, 15 marca 2015

Antarctica - Żydowska satyra homoseksualizmu

O ile homoseksualizm jest tematem kontrowersyjnym, budzącym wiele obiekcji, sztucznie napompowanym w mediach to nie można odmówić mu historii. To, że aktualnie, coraz więcej osób okazuje się orientacji innej, niż rodzice planowali nie jest nowością. Skłonności biseksualne towarzyszą mężczyznom od starożytności. W Starożytnej Grecji przejawem tego jest kult męskości. Muskularne ciała, nagość, kult mistrza i ucznia, niezwykle mocna pozycja mężczyzn, to wszystko złożyło się na to, że kobiety zostały zepchnięte na bok i pominięte z głównej struktury społecznej, gdyż to mężczyźni ustawiali realia panujące powszechnie, jako Ci bardziej konkretni, doświadczeni i wykształceni. Nic więc dziwnego, że twórcy filmu stwierdzili, że ortodoksyjni żydzi będą idealną otoczką dla ich gejowskiej utopii.

W świecie, gdzie nie trzeba się ukrywać, a można być sobą kreują się dziwne relacje. Już na początku film nasycony jest erotyką. Widoczni są faceci wchodzący do mieszkań, nadzy, uprawiający seks, dążący do bliskości. Potem kompilacje się zmieniają. Jednakże istotnym momentem jest pierwszy raz młodziaka. Liczy na bliskość, czułość zdaje sobie sprawę jednak, że może być zabawką i jak się pojawił tak znika z życia Casanovy, gdyż nie chce cierpieć. Akcja przenosi się 2 lata później, cały przedstawiony świat oscyluje wokół facetów i ich problemów. Pokazane są skutki przygodnego seksu, a raczej fakt, że często nie pamięta się partnera, czy też po prostu coś nie wyszło i spróbuję z innym. Dosyć standardowy schemat, w tej utopii jednak ważne są postaci kobiece, które wyraźnie wspierają facetów, kibicują, ich rola do niczego się nie ogranicza. Poza matką, która wygląda jak drag queen (w rzeczywistości nią jest) i miesza w życiu swego syna, ale też i jego znajomych.
Łatwiej w tym świecie zrozumieć geja niż lesbijkę, albo udawać, że się rozumie. Matrona mimo pobłażliwości wydaje się być dosyć mściwa i nieustępliwa. Groteskowo się udziela, żyje we własnej przestrzeni. Ciężko jest jej dogodzić. Poza tym panowie są bardzo niestabilni uczuciowo, co również oddaje środowisko mężczyzn.

Przykładowo: Jestem z nim, ale podoba mi się tamten, a tamtemu się chce z innym zrobić, ale nie wypada i tak powstaje błędne koło żądz. W tym filmie dochodzi do zetknięcia różnych facetów ze sobą, ich wspólnych kopulacji, fascynacji, unoszenia się i opadania, aż w końcu się dopasują tak, jakby chcieli, w teorii. No bo jeśli młody tancerz idzie do starego, a zastaje go z facetem, którego tamten nie pamiętał (mimo wspólnego seksu) i nagle są wielce zakochani, albo przypadkowo poznani ludzie są ważniejsi od tych, których się znało jakiś czas.

Nasuwa się pytanie czy warstwa uczuciowa jest ważna? Niestety należy ją tu oddzielić od emocjonalnej, gdyż uczucia zmieniają się w zależności od tego jak wiatr powieje w idealnym świecie nie ma miejsce na nudę, ponieważ każdy może być kim chce, z kim chce i nie podlega to dyskusji. Jedynie my jesteśmy wykreować taką rzeczywistość, w której będziemy się czuć dobrze.
O tym właśnie jest tytuł - Antarctica. Najzimniejszy kontynent, sfera tabu, strefa bez emocji, półwartości, gdzie przyjemność jest ponad przyjaźnią, miłością zaufaniem. Wyznacznikiem szczerości jest szaleństwo, to dzięki niemu i wyjaskrawionym emocjom, wiadomo komu zależy, a kto jest kolejnym numerkiem do kolekcji. Chęć pary lesbijek, a w sumie jednej z nich pojechania na Antarktydę jest próbą zdobycia niemożliwego, dowodem prawdziwej więzi, siły uczucia.
Czy miłość jest szczytem, na który warto się wspinać? Czy warto poświęcić wszystko dla miłości i czym ona jest? Bohaterowie mimo błędów poszukują jej. Film nie uszczęśliwia, jest suchym obrazem próby bycia człowiekiem w świecie egoistów i łatwych pokus.

Ocena: 10/10 (Chłód, bezpośredniość, nietuzinkowe przedstawienie homoseksualistów, ogołocenie z emocji, stagnacja, sztuczność, postawienie ich w konkretnych sytuacjach i sprawdzenie, na ile są ludźmi kiedy wszystko im wolno).